Dziewczyna Lipca Dziewczyna Sierpnia

Akcja Gazety Powiatowej „Wiadomości Oławskie” trwa. Cały czas szukamy i fotografujemy dziewczyny do kalendarza na rok 2012. Tłem są zapomniane oławskie zabytki. Poniżej prezentujemy zdjęcia z wakacyjnych sesji w lipcu i w sierpniu. Te pierwsze powstały w dawnym więzieniu. Obecnie jest to budyenk mieszkalny, ale kilka elementów z dawnych czasów pozostało. Szczególnie w piwnicach, gdzie  między innymi są jeszcze dawne drzwi do cel.

Sierpień to czas żniw. Mamy w Oławie potężny, stary i wciąż działający elewator zbożowy. Stał się on tłem  sesji fototograficznej dziewczyny sierpnia. Żniwiarki.

Finał akcji „Odchudzamy Oławian”

Trzy miesiące temu wraz z lokalnym tygodnikiem ruszyliśmy z akcją Eli Wojdyły z Centrum Odnowy Biologicznej, której celem było odchudzenie rozpoznawalnych w powiecie osób. Po serii ćwiczeń, diecie i konsultacjach, efekt jest taki, że czwórka naszych  bohaterów pozbyła się w sumie 65 zbędnych kilogramów. 325 kosttek smalcu, których użyliśmy w czasie sesji fotograficznej kończącej akcję mają zobrazować, co to znaczy 65 kilo. Gratulujemy. Na zdjęciach indywidualnych pokazaliśmy, z jakimi pokusami musiały się zmierzyć nasze grubasy.

Kasyno – sesja zdjęciowa Justyny i Krzysztofa

- Zrobicie nam zdjęcia w kasynie?

- Jasne. Bardzo chętnie. A czemu właśnie tam?

- No…. mamy swoje powody…

I zrobiliśmy, bo  musielibyśmy mieć jakieś swoje powody, żeby nie zrobić.


Zmiana warty w Toyocie

Z końcem czerwca doszło do oficjalnej wymiany prezesów w Toyota Motor Industries Poland w Jelczu-Laskowicach. Hirotakę Morishitę zastąpił Taku Yamamoto. To już druga wymiana prezesów w jelczańskiej Toyocie, jaką fotografowaliśmy. O wymianie wiedzieliśmy już od kwietnia, kiedy to wykonywaliśmy zdjęcia PR-owskie nowego prezesa. Nie publikowaliśmy ich na blogu, żeby nie wyprzedzać oficjalnych wydarzeń. Mamy nadzieję, że za nowego prezesa współpraca z Toyotą będzie dla nas  jeszcze bardziej owocna.

Dymiarka i dziewczyna czerwca

Kupiliśmy maszynę do produkcji dymu i po raz pierwszy użyliśmy jej podczas zdjęć z cyklu „Dziewczyna Miesiąca” realizowanych dla lokalnego tygodnika. Pierwsze zdjęci z dymiarką powstały przed opuszczonym pałacem w Jakubowicach. Były to zdjęcia testowe zrobione na potrzeby prezentacji w Starostwie Powiatowym w Oławie, które chcemy namówić na włączenie się do akcji „Dziewczyna Miesiąca” i wspólne – razem z gazetą – wydanie kalendarza. Jeśli doszłoby do tego, wówczas rozszerzylibyśmy zasięg akcji o zapomniane zabytki występujące także poza Oławą, na terenie powiatu. Jest ich sporo, z pałacem w Oleśnicy Małej na czele.

Podczas zdjęć w Jakubowicach skupiliśmy się na dwóch sfinksach przed wejściem do pałacu. Dobraliśmy do nich dwie „lokalne Kleopatry” – siostry, podobne do siebie, jak dwa sfinksy. Makijaż i strój zgodny z koncepcją stylizacji egipskiej. Dym z dymiarki zamaskował nam nieco fasadę pałacu wydobywając na pierwszy plan sfinksa z dziewczyną.

Druga okazja do użycia dymiarki nadarzyła się po godzinie, kiedy to zaplanowaną mieliśmy drugą sesję z tego samego cyklu. To na wypadek, gdyby Starostwo nie podjęło rękawicy i egipskie zdjęcia z Jakubowic trafiły zamiast do gazety – do szuflady ( i tak się niestety stało). Tym razem fotografowaliśmy we wnętrzach. W opuszczonym budynku dawnej przychodni, którą oławianie kojarzą z miejscem wykonywania zdjęć rentgenowskich klatki piersiowej. Stylizacja, makijaż i rekwizyty  podporządkowane tym, właśnie skojarzeniom.  No i oczywiście dym – nie z cygara, nie z papierosów ( najśmieszniejsze, że ani Ania, ani modelka – Elwira, ani asystent Filip, ani ja nie palimy…) a z naszej dymiarki.


Dziewczyna Maja

Cały czas realizujemy zdjęcia z cyklu DZIEWCZYNA MIESIĄCA, gdzie dziewczyny z Oławy i okolic prezentują zapomniane zabytki. Dziewczyną maja, która już za pół roku pojawi się w kalendarzu zwieńczającym całe przedsięwzięcie, została Patrycja Błaszkiewicz z Oławy. Jako jedyna z dotychczas prezentowanych dziewczyn nie wysyłała swojego zgłoszenia. Natknęliśmy się na nią zupełnym przypadkiem, podczas wykonywania zdjęć do dokumentów w naszym sklepie fotograficznym.

CHCĘ DO CZARTA

Wysłałem CV do Czarta. Nareszcie – powiedzą z ulgą niektórzy – Matusewicz idzie do diabła. Hola, hola! Nie tak łatwo! Nie od razu! Czart to CZART  i dostać się do niego nie jest wcale prosto! ( już 700 lat temu Dante naliczył kilka kręgów piekielnych dzielących się na dziesiątki czeluści). Nie wystarczy tylko słuchać szatańskiej muzyki, łamać 10 przykazań i żyć w grzechu ( a najlepiej w siedmiu grzechach głównych). Trzeba jeszcze – jak piszą w ogłoszeniu –  „wykazać się kreatywnością i wyobraźnia pozwalająca myśleć poza utartymi standardami (out of the box)”. Mam nadzieję, że mnie od razu nie wyoutują i cały ten „out of box” nie zakończy się dla mnie  knockoutem w rudzie czytania podań.  Poza tym, za wielu CV w życiu nie  wysyłałem i czuję się onieśmielony  doświadczeniem życiorysowym tych, którzy do CZARTA  też chcą.

Do CZARTA zawsze chciałem, bo powiewa tam świeżością. Po raz pierwszy odnajduję ogłoszenie, że potrzebują copywritera z dodatkową wiedzą z zakresu fotografii.  Anons otworzył się  przypadkowo i nie miał nic wspólnego z poszukiwaniem przeze mnie pracy,  co odczytuję jako znak Opatrzności Czarciej i dodatkowo utwierdzam się w przekonaniu, że do CZARTA chcę. Chcę od czasu, kiedy to przed  laty zobaczyłem zaniebieszczone zdjęcie sali operacyjną, a w niej  ekipę „reklamowców” Czarta podczas  operacji. Fajne. Mają łeb i są „out of the box „ – mówiąc ich językiem.  Wtedy też przeszukałem Internet, by zobaczyć, kto trzyma skalpel w tej firmie. Przemysław Kruszyński. Męska wersja Martyny Wojciechowskiej (Jezu!  Mam nadzieję, że się nie obrazi, jeśli to przeczyta).  Super!  Pod takim dowództwem i w takiej ekipie byłoby być zaszczytem.

LINDE, Natasza Urbańska i Omena Mensah

The Linde Group jest wiodącym dostawcą gazów przemysłowych, procesowych i specjalnych oraz jedną z najbardziej rentownych spółek inżynieryjnych na świecie. Produkty i usługi Linde są obecne w niemal każdej branży w ponad stu krajach. Historia sukcesu firmy rozpoczęła się od procesu separacji powietrza

Nowy zakład Linde  powstał w Kobierzycach na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w okolicach Wrocławia i został uruchomiony w 2010 roku. Jego moce produkcyjne pozwolą na wytworzenie do 600 ton gazu dziennie.  Ciekawostką jest to, że dwa wielkie silosy zajmujące niedużą działkę pobierają aż 5% energii elektrycznej przeznaczonej dla całego Wrocławia!

13 maja na zlecenie firmy A2 fotografowaliśmy oficjalne otwarcie zakładu.  Uroczystość podzielona została na część oficjalną – na terenie zakładu w Kobierzycach  - oraz na kolację połączoną z występami, które zaplanowano we wrocławskim Timesie.  Jak to w A2 zawsze bywa – wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach – łącznie z nadrukami firmowymi na szklankach.  Wśród zaproszonych gości przedstawiciele niemieckiej ambasady, największych firm wykorzystujących w produkcji gazy techniczne i samorządowcy. Prowadząca -  Omena Mensah. Gwiazda wieczoru – Natasza Urbańska z artystami ze Studia Buffo.  Oprócz niej występował przeczący prawu grawitacji duet akrobatyczny, kabaret muzyków grających na butelkach. Dużą popularnością cieszyły się pokazy kucharskie i popisy barmańskie. Wszystko to udokumentowaliśmy fotograficznie. Obsługą zajmowały się dwie osoby – fotograf z asystentem. Jak zawsze staraliśmy się nie rzucać w oczy i w sposób dyskretny, ale skuteczny, wywiązać się ze ściśle określonych w umowie zadań.

Dziewczyna kwietnia

Kolejna edycja zdjęć dziewczyny miesiąca dla lokalnego tygodnika. Tym razem Klaudia Mróz prezentuje kompleks budynków, w których przed laty mieściła się poczta i stacja pocztylionów. Mało kto o tym wie.  Klaudię ustawiliśmy we wnęce budynku, gdzie jeszcze kilka lat temu znajdowała się stara rzeźba ( a może odlew?) prządki Arachne znanej z mitologii greckiej. Arachne ukradziono i ślad po niej zaginął (nie ma nawet zdjęć, żeby ją odtworzyć, chociaż znając zapał oławskich urzędników i ich świadomość krajobrazu miejskiego,  to i całe tomy dokumentacji nie pomogłyby w tym względzie)
Do zdjęć, zupełnie nieoczekiwanie, zaangażowaliśmy przypadkowych przechodniów. Po publikacji w gazecie okazało się, że są to wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii wracający do internatu z obiadu. Powiedziała nam o tym  dyrektorka ośrodka (niegdyś mój pracodawca KM) – która była bardzo zadowolona z tego, że „jej chłopcy” pozują do zdjęć.

Fotomontaż nr 4

Nadchodzą święta. Malowane jajka, biała kiełbasa i oczywiście żurek. Okazuje się, że jest już wersja świątecznego żurku przeznaczonego dla psów, zwana regicówką ( czego to ludzie nie wymyślą dla swoich milusińskich). Reklamuje ją wymyślony przez copywritera dr. Regieca z Rady Miejskiej w Oławie slogan: „Należy się jak psu zupa”. Przestrzegamy jednak przed tym wynalazkiem – składniki zupy zdrowe nie są.

Następna strona »