TARGI ŚLUBNE W HALI STULECIA – RABAT POTARGOWY

Nie pamiętam już, który to raz wystawialiśmy się na targach. Na pewno opuściliśmy nie więcej niż 2-3, no może 4  takie imprezy. Zaczynaliśmy chyba w 1998. Wtedy organizowane one  były w NOT-ie na Piłsudskiego i trwały dwa, albo nawet trzy dni. Pamiętam, że za pierwszym razem  zabraliśmy ze sobą wielki studyjny aparat skrzynkowy GLOBICA, jako rekwizyt. Mieliśmy stoisko na końcu jednej z sal, a przed nami, po przeciwnej stronie swoje zdjęcia prezentował Kajetan Mazur (Kamaz), obecnie jeden z członków naszego Dolnośląskiego Stowarzyszenia Zawodowych Fotografów Ślubnych VERA EIKON . Na drugich targach ofertę fotograficzną wzbogaciliśmy o personalizowane zaproszenia ślubne, które teraz są już zwykłym banałem, ale wtedy – gdy królowała masówka – były prawdziwym hiciorem. Pisano o nich nawet we wrocławskim dodatku do Gazety Wyborczej.

Po NOT-cie targi przeniosły się do Hali IASE na ul. Wystawowej, a potem do Hotelu Mercury. Ta druga lokalizacja była kiepska -chodziło się z sali do sali, a pokazy odbywały się zupełnie gdzieś z boku –  ale to tam właśnie udało nam się podpisać umowę z Martą Szmal na zdjęcia  ślubne w Dzierżoniowie. Było to o tyle ważne wydarzenie, że przy okazji tego zlecenia odeszliśmy od typowej lukrowanej konwencji zdjęć plenerowych, która królowała w polskiej fotografii ślubnej jeszcze przez kilka lat. To od czasów Marty Szmal należy mówić o zmianie stylu fotografii w wykonaniu FOTOHQ. Nazwisko naszej klientki otworzyło nam drogę do szmalu, którego wprawdzie za dużo nigdy nie mieliśmy, ale było go choć trochę więcej niż wcześniej, no i zdjęcia zaczęły być bardziej kreatywne, a ich przygotowanie i realizacja dużo ciekawsze. Tak jest do dziś  – to znaczy zdjęcia są niebanalne, a banalne pozostało jedynie czekanie na szmal…

Imprezy w hali IASE i w hotelu organizował niesławny Trzebniak (ten sam, którego podejrzewa się obecnie o niszczenie plakatów o targach i zamalowywanie billboardów). Współorganizatorem była Jola z Przewodnika Młodej Pary .  Przewodnik był kołem napędowym targów . Kto był w przewodniku, był też na targach, bo Jola skutecznie go do tego zachęcała. Targi to było coś. Prawdziwe święto branży ślubnej. Wiedzieli o tym wszyscy. Było dużo wystawców i tłumy odwiedzających. Wiedział o tym też pan Gontarz – poważny konkurent Trzebniaka, który organizował targi tego typu w innych miastach i przymierzał się do Wrocławia. Zrobił coś, na co Trzebniak nigdy się nie odważył – wynajął za jakieś kosmiczne pieniądze Halę Stulecia. Co z tego, jak prawie nikt z wrocławskich wystawców – związnych z Przewodnikiem Młodej Pary – tam się nie pojawił. Podziwiam pana Gontarza, że nie zniechęcił się. Wolne miejsca zapełniał firmami spoza województwa dolnośląskiego. Te, o ile w ogóle mu coś płaciły, to jakieś niewielkie pieniądze i tylko dlatego, że Targi Ślubne w Hali Stulecia dostawały w pakiecie do targów w innych miejscowościach, gdzie p. Gontarz również – ale z lepszym skutkiem – organizował takie imprezy. Wspomnieć tu trzeba fotografa Marcina Łysaka z Oświęcimia, który – zgodnie ze wspomnianym wcześniej mechanizmem – trafił na Targi do Hali Stulecia. Jego zdjęcia  mocno odbiegały od konwencji ślubnej, a dodatkowo wyróżniały się  żywymi kolorami i panoramicznym formatem. We Wrocławiu nikt tak wtedy nie fotografował, a i w Polsce było to nowością.

W pewnym momencie zdecydowaliśmy się zrezygnować z Targów Ślubnych Trzebniaka, które lawirowały gdzieś pomiędzy halą IASE, a halą ORBITA (a raz chyba nawet odbyły się w centrum handlowym na Bielanach). Skłoniła nas do tego Jola, która po kilku nieetycznych zagrywkach Trzebniaka przyłączyła się wraz Przewodnikiem Młodej Pary do Targów Ślubnych w Hali Stulecia. Jedno z pierwszych stoisk urządzone mieliśmy w „stylu brukarskim” – z wykorzystaniem nadrukowanych na ścianach i podłodze kostek brukowych. Pomiędzy nimi pojawiały się zdjęcia. Dla żartu na podłogowym bruku nadrukowaliśmy kilka banknotów – tak realistycznych, że wiele osób się po nie schylało. Innym razem wykorzystaliśmy zaprzyjaźnioną modelkę Beatę, a dokładnie jej postać powieloną kilka razy na płytach MDF. Było też stoisko z chromowanych rur, było w stylu vintage i jeszcze parę innych. Raz wystawialiśmy się wspólnie z Sebastianem Paszkiewiczem, Pośpiesznymi, Kamazem, Fotofabryką, Sylwią Muchą jako stowarzyszenie VERA EIKON. Niestety najlepsze lata Targi Ślubne mają już chyba za  sobą. Przynajmniej te we Wrocławiu. Przyczyn jest klika. Dla samych targów destrukcyjna jest działalność Trzebniaka i jego odbywających się dwa razy do roku targów, które są bardzo niskich lotów i skutecznie zniechęcają narzeczonych do tego typu imprez. Dla branży fotograficznej targi przestały być dobrą formą prezentacji dorobku. W natłoku fotografów, którzy od dłuższego czasu stanowią najliczniejszą grupę wystawców, klienci nie mają czasu na oglądanie wszystkich portfolio. Wolą internet. To on  stał się głównym źródłem informacji dla przyszłych nowożeńców. Jeszcze 10 lat temu tylko kilka firm z branży fotograficznej i filmowej miało swoje strony internetowe. Teraz ma je każdy i prezentowanie zdjęć na targach straciło sens.

2007

2008

2008

2010

2010

2010

2011

2011

2012

2012

Od kliku już sezonów zarzekamy się, że na Targi nie jedziemy. Mimo to  sentyment do Targów Ślubnych – których jesteśmy już weteranami – oraz uprzejmość Joli – która pomaga nam przy organizacji stoisk – po raz kolejny skłoniły nas do zmiany decyzji. W tym roku na uczestnictwo zdecydowaliśmy się na trzy dni przed imprezą i tylko cudem udało się nam zrobić ulotki. To ważne. W zasadzie najważniejsze, bo na Targach wszyscy wyłapują wirusa ultkusbiorusa, który objawia się niepohamowanym  pochłanianiem  ulotek i łaknieniem makulatury reklamowej.  Zdjęcia fotografów co najwyżej się przegląda, a właściwe oglądanie rozpoczyna się dopiero później w internecie, po wpisaniu adresów www z ulotek. Potwierdzają to statystyki naszej strony, gdzie przez kilka dni po Targach Ślubnych odnotowujemy 2-3-krotny wzrost ilości wejść. Dlatego właśnie ulotki są tak ważne. Obecnie,  żeby pozostać w pamięci odwiedzających, trzeba pokazać coś innego, niż tylko zdjęcia. Od kilku lat stawialiśmy na wygląd i aranżację stoiska, które miało zapaść w pamięci.  W tym roku zrezygnowaliśmy z drogich, jednorazowych zakupów folii samoprzylepnych ze zdjęciami na ściany stoiska. Zresztą i tak nie byłoby na to czasu. Postanowiliśmy przeprowadzić konkurs „Zrób Zdjęcie Ślubne”, Przyszłe pary młode były fotografowane przez nas podczas Targów. Modele mieli do dyspozycji  welon, cylinder, boa, diabelskie rogi, dredy, peruki, które w połączeniu z zestawem własnych min i inwencji twórczej zaowocować miały zdjęciem portretowym, na które zagłosuje jak najwięcej osób. Konkurs „Zrób Zdjęcie Ślubne” cały czas trwa na  naszej stronie Facebookowej. Sami jesteśmy ciekawi jego wyników oraz przełożenia  na popularność naszej strony www.fotohq.com.pl. Jeśli pomysł wypali, konkurs powtórzymy za rok, na Targach Ślubnych, na które oczywiście nie pojedziemy, a decyzję tradycyjnie zmienimy na trzy dni przed imprezą.

a teraz
UWAGA RABAT POTARGOWY

Pierwszych pięć par, które zdecydują się podpisać z nami umowę

do  20.02.2013 r.

nie zapłaci ani grosza za fotoksiążkę i jej skład.

To spora oszczędność i dodatkowe kilkaset złotych na inne wydatki ślubne.

ZAPRASZAMY

Informacje o admin

FOTOHQ - wywoływanie emocji, utrwalanie marzeń
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *