Klawe wesele

Chociaż fotografujemy śluby już od 1997 r. (pozdrowienia dla Sebastiana Pucia i jego żony – naszej pierwszej „komercyjnej” pary ślubnej), choć przed naszymi obiektywami bywały Pary Młode i goście z wielu krajów, to takiego ślubu jeszcze nie mieliśmy. Guro i Mikołaj. Ona z Norwegii on z Polski. Poznali się na misjach UE i USA w krajach postradzieckich, gdzie propagowali idee demokracji. Wśród ich znajomych byli ludzie z całego świata, zaangażowani w ten sam projekt. To właśnie oni stanowili dużą część gości ślubnych i weselnych. Językiem oficjalnym był angielski, a słowa wypowiadane w kilkunastu (jak nie kilkudziesięciu) odmianach akcentowych. Jak śpiewał Kazik Staszewki „tygiel kulturowy może być tylko zdrowy” i tak też było. Międzynarodowe towarzystwo bawiło się pysznie na…. dworcu w Puszczykowie. To tam właśnie, w zaadaptowanym budynku po PKP, było wesele. W dawnej poczekalni restauracja, na zewnątrz – tańce i bufet. Kolorowe żarówki na sznurze elektrycznym, stare siedziska z pociągów, jakieś klepisko – wszystko to przypominało mi folklor miejski i dawne potańcówki z czasów bananowej młodzieży, które znam tylko z opowieści mojego taty Stasia Apasza, kronik filmowych, Szwagra Kolaski i ballad Stanisława Staszewskiego. I w dechę. Było klawo.

 

Dzisiaj pojechały do laboratorium pliki ze zdjęciami albumowymi,  które prezentujemy poniżej.

0a0a1aa2 a2a a3 b0 b0a b1 b2 b3 b4 b5 b6 b7 b8 b9 b10 b11 c1 c2 c3 d1 d1a d2 d3 d3a d4 d4a d4b d5 d6 d7 d8 d9 d10 d11 d12 d13 d14 e yy okladka

 

Informacje o admin

FOTOHQ - wywoływanie emocji, utrwalanie marzeń
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *