Pracowity tydzień
Za nami bardzo pracowity tydzień. Przed nami też. To dobrze, bo - jak to u nas bywa - w styczniu i lutym będzie sezon martwy.
Pączątek tygodnia nie wróżył niczego dobrego. Nie udało się zdobyć zlecenia na obsługę fotograficzną studniówki w największej szkole średniej w Oławie. Potwierdza się powiedzenie świetnego fotografa Marcina Rusinowskiego “zawsze znajdzie się ktoś tańszy i ktoś lepszy” . Mamy nadzieję, że także działający legalnie…
Potem było już lepiej. Zaczęło się od wrocławskiej firmy De Laval, gdzie wykonywaliśmy zdjęcia katalogowe olbrzymich kadzi do mieszania mleka. Potem były zdjęcia do kalendarza lokalnego tygodnika.

Zdjęcia w stylu amerykańskich pin-upów z lat 50. Zlecenie interesujące, Klient doskonały - akceptował wszystkie pomysły - i efekty chyba dobre (ciężko samemu oceniać).

Przygotowaliśmy się do zdjęć bardzo dobrze, przeprowadzając casting modelek, wybierając najlepszych wizażystów i fryzjera.

Spędziliśmy sporo czasu na skompletowanie gadżetów, akcesoriów i ciuchów. Wstawiamy - na razie - jedynie namiastkę zdjęć, aby nie wyprzedzać premiery kalendarza.

Skład komputerowy poszczególnych kart kalendarza i obróbka zdjęć zbiegły się w czasie z niespodziewanym zamówieniem z firmy “Bartek” - polskiego potentata produkującego świece ozdobne na całą Europę. Miało być 80 zdjęć, wyszło 430.


Żmudne zdjęcia katalogowe, ale dające nadzieję na dłuższą współpracę. Zlecenia takie to zabójcze maratony - najpierw 12 godzin zdjęć, a potem 40 godzin pracy przy komputerze. A to wszystko w trzy dni ( dla porównania - tydzień pracy w normalnej firmnie trwa 40 godzin). Aby tego było mało, to przygotowujemy jescze dla naszego znajomego wystawę fotograficzną z wyjazdu do Tadżykistanu. Uff!Q Nie ma jednak co marudzić. Wprost przeciwnie - trzeba się cieszyć i liczyć na to, że taka tendencja się utrzyma (może czas pomyśleć o zatrudnieniu grafika).
Przyszły tydzień: zdjęcia kolekcji sukien ślubnych dla jednego z wrocławskich salonów i nowe zamówienie dla producenta świec “Bartek” (tym razem zdjęcia reklamowe).